PODCAST: LinkedIn Premium – czy warto z niego korzystać

Czy warto inwestować w LinkedIn Premium dla biznesu?

LinkedIn od dawna przestał być wyłącznie miejscem do szukania pracy – to dziś potężne narzędzie komunikacji i budowania marki. W tym odcinku podcastu agencji 4PEOPLE bierzemy pod lupę LinkedIn Premium i sprawdzamy, czy płatna wersja rzeczywiście daje przewagę nad darmową. Nowe możliwości, takie jak karuzele na profilach firmowych, a także zaawansowane opcje wyszukiwania i nawiązywania kontaktów mogą być przełomowe dla firm chcących wyróżnić się na tle konkurencji.

Jednym z kluczowych tematów jest zwiększenie zaangażowania – okazuje się, że Premium pozwala podbić statystyki nawet 7,5 razy! Dodatkowo, automatyzacja zaproszeń do obserwowania naszej strony przez odbiorców konkurencji to narzędzie, które może skutecznie zwiększyć zasięgi i rozpoznawalność. Odcinek obfituje w praktyczne tipy, które pozwolą Ci zdecydować, czy to dobry moment na przejście na wersję płatną.

 

W rozmowie towarzyszy nam Patryk Kułagowski – ekspert Social Media, który od lat specjalizuje się w LinkedIn i komunikacji biznesowej. Patryk dzieli się swoimi doświadczeniami, realnymi przykładami i zdradza, jak wykorzystać potencjał tej platformy do maksimum.

🎧 Nie przegap tego odcinka – LINK

Robert Polak: Korzystać z darmowej wersji strony firmowej na LinkedIn, czy może lepiej zainwestować w wersję premium? Tym tematem zajmiemy się podczas dzisiejszego odcinka. Cześć, ja nazywam się Robert Polak, a to jest podcast Agencji Marketingowej 4PEOPLE. Moim dzisiejszym gościem ponownie jest Patryk Kołagowski, ekspert od platformy LinkedIn. Wspólnie z Patrykiem postaramy się opowiedzieć więcej o tym, czym jest wersja premium, jakie ma funkcjonalności i kiedy warto lub nie warto w nią zainwestować. Zapraszam Cię do oglądania. Patryk, od kilku miesięcy mamy na LinkedIn wersję premium strony firmowej. Co oferuje ta wersja?


Patryk Kułagowski: Na początku powiem, że bardzo dobrze wspomniałeś, że od kilku miesięcy, bo jest to relatywnie nowa funkcjonalność na tej platformie. Dotychczas każdy kojarzył wersję premium z kontem osobistym na LinkedInie. Natomiast mało osób w dalszym ciągu wie, że strona firmowa też oferuje funkcjonalność premium. Odpowiadając na Twoje pytanie, co oferuje na dzień dzisiejszy: jak wejdziemy w wersję premium, to pierwsze, co komunikuje LinkedIn, to 7,5 razy większe zaangażowanie i liczba reakcji niż w wersji podstawowej. Mamy więc sygnał, że jeśli chcemy dążyć do zwiększenia zaangażowania na naszej stronie firmowej, to jest to kierunek do rozważenia. Ale to oczywiście nie wszystko. Tych funkcjonalności jest coraz więcej. Od momentu wdrożenia pojawiły się nowe opcje, między innymi możliwość automatyzacji zaproszeń osób, które weszły w interakcję z naszymi postami, czy dodawanie dodatkowych buttonów w postaci Call to Action (wezwania do działania). Możemy je sami definiować i wyświetlają się one nie tylko w nagłówku strony firmowej, ale też przy publikowanych treściach, więc wzmacniamy przekaz. Możemy weryfikować, jakie osoby wyświetliły naszą stronę firmową. Co jeszcze? Pomoc w pisaniu treści – tutaj LinkedIn wspiera się Microsoftem i AI, pomagając tworzyć posty. Czy to jest dobre? Musimy sami odpowiedzieć sobie na to pytanie, niemniej jednak jest to jakaś funkcjonalność. Dalej mamy korzyści wizerunkowe. Jeśli chcemy zakomunikować wizualnie coś więcej niż jeden komunikat, mamy możliwość wprowadzenia karuzeli z pięciu elementów na zdjęciu w tle. Możemy też dodać certyfikaty do samego nagłówka, jeśli takie posiadamy. Tych funkcjonalności jest naprawdę sporo i pojawia się ich coraz więcej, więc myślę, że to przestrzeń do bardzo dynamicznego rozwoju z perspektywy LinkedIna i kwestii monetyzacji. To nie jest tak, że dają coś za darmo. Niestety obserwujemy – niestety dla osób, które nie rozważają tej opcji – coraz trudniejsze generowanie zaangażowania pod postami organicznymi. Po cichu domniemywam, że jest to efekt wprowadzania funkcji premium. LinkedIn musi czymś wabić użytkowników, żeby inwestowali w tę funkcjonalność. Nawet na bazie naszych testów wewnętrznych widzieliśmy, że po uruchomieniu wersji premium nastąpił dosyć dynamiczny boost – zwiększenie zaangażowania na platformie względem okresu, w którym tego nie było.


Robert Polak: Ok. Kiedy warto zainwestować w wersję premium?


Patryk Kułagowski: Warto w momencie, gdy chcemy wspomóc procesy sprzedażowe. Wspomniałem już o funkcjonalnościach typu definiowanie niestandardowego przycisku z wezwaniem do działania. Druga kwestia to monitorowanie osób, które weszły w interakcję z naszą stroną lub wyświetliły pewne posty. W podstawowej wersji mamy możliwość weryfikacji obserwatorów i to też jest fajne działanie do powiązania ze sprzedażą – identyfikujemy osoby, które nas obserwują, aby później na nie reagować, zachęcić do sieci kontaktów i zbudować relację, którą możemy przekuć w szansę biznesową. Druga sfera jest bardziej wizerunkowa: dodanie certyfikatów czy czegoś, co wyróżnia nas na tle konkurencji. Możemy też dodać opinie klientów do naszej strony firmowej, co wzmacnia zaufanie i buduje wiarygodność z perspektywy potencjalnego klienta. Kiedy jeszcze warto? Przede wszystkim, gdy chcemy dynamicznie budować bazę obserwujących na LinkedInie. To cel, z którym wiele firm mierzy się na co dzień – chcą pokazać się w dobrym świetle i budować bazę, ale zazwyczaj ciężko pozyskać obserwujących. Tym bardziej, jeśli nie mamy wsparcia ambasadorów marki. Jeśli jednak firma prowadzi angażującą komunikację, ta funkcjonalność jest świetna, bo pozwala automatycznie zidentyfikować osoby, które weszły w interakcję z naszymi treściami (a nie są jeszcze obserwującymi) i wysyła im automatyczne zaproszenia. W wersji podstawowej mamy opcję 250 kredytów do zaproszeń miesięcznie dla administratora, o czym wiele firm zapomina. Natomiast trzeba to robić ręcznie i mieć rozbudowaną sieć kontaktów zgodną z naszą grupą docelową. Tutaj oddajemy to na rzecz automatyzacji – system sam identyfikuje odpowiednie osoby. Co więcej, pojawia się nowa funkcjonalność w wersji premium: możliwość zapraszania obserwatorów stron podobnych, czyli naszej konkurencji. Na dzień dzisiejszy jest to w fazie beta, ale dla osób, które będą odsłuchiwały ten odcinek w przyszłości, może to już działać. Myślę, że będzie to „game changer” w budowaniu społeczności, pozwalający jeszcze dynamiczniej wejść w tę przestrzeń. Jeśli więc firma rozważa działania wizerunkowe, budowanie sieci obserwujących czy wsparcie sprzedażowe, wersja premium będzie atrakcyjna. Czy jest zasadna finansowo, to już inna sprawa.


Robert Polak: Ok, ok. Z tego, co powiedziałeś, wynika, że jeżeli prowadzimy już własną stronę firmową i inwestujemy w LinkedIna, to wersja premium może być fajnym rozwinięciem, które spowoduje, że efekty naszej pracy będą jeszcze lepsze.


Patryk Kułagowski: Dokładnie tak. To opcja dla firm, które już „liznęły” LinkedIna, mają doświadczenie i prowadzą wzmożoną, angażującą komunikację. To nie jest rozwiązanie dla kogoś, kto wrzuca post raz na kwartał. Jeśli firma wie, w co inwestuje i zna swój cel, funkcjonalność premium pomoże zwiększyć skalę działań i odkryć potencjał platformy, który w wersji bezpłatnej jest często ograniczony.


Robert Polak: Troszkę uprzedziliśmy moje kolejne pytanie, ale je zadam. Kiedy nie warto inwestować w wersję premium?


Patryk Kułagowski: Nie warto w przypadku, gdy dopiero rozpoczynamy przygodę z LinkedInem, raczkujemy i nie znamy podstawowych funkcjonalności. To niestety nie działa tak, że zapłacimy i od razu mamy efekt przyrostu obserwujących. Musimy zacząć od podstaw: publikować regularnie treści, wchodzić w interakcje, angażować ambasadorów. Wówczas ten boost z poziomu premium jest zasadny. Druga kwestia to budżet – jeśli go nie mamy, nie ma co się na to porywać, bo to stały koszt. Trzecia sfera, kiedy nie warto, to moment, gdy mamy już na tyle dużą bazę obserwujących i osób wchodzących w interakcje, że komunikacja organiczna nam wystarcza. Wtedy nawet ten relatywnie mały koszt może być zbyteczny. To kwestia skalowania działań i odpowiedzi na pytanie, czy jesteśmy w miejscu, w którym chcemy być. Jeśli tak, premium może być tylko fajnym uzupełnieniem, a nie wymogiem.


Robert Polak: Powiedz mi proszę, czy te płatne funkcje mogą być lepsze niż po prostu kampanie reklamowe na LinkedInie? Które z tych rozwiązań i w jakiej sytuacji będzie bardziej korzystne?


Patryk Kułagowski: Odpowiem standardowo: to zależy. Jeśli wersja premium ma służyć dynamicznemu rozwojowi bazy obserwujących i jest to naszym celem strategicznym, może być nawet bardziej efektywna niż kampania reklamowa. Pozyskanie obserwującego na LinkedIn jest bardzo kosztowne – nie mówimy tu o kwotach rzędu 50 groszy jak w Meta, ale raczej o 50 złotych. Jeśli skalkulujemy koszt prowadzenia strony premium z automatycznymi zaproszeniami, może się okazać, że to tańsza opcja. Natomiast w pozostałych przypadkach – wsparcie sprzedaży, generowanie leadów, budowanie wizerunku, generowanie ruchu na stronę – kampania będzie znacznie bardziej efektywna. Może być droższa, ale daje efekt skali; docieramy do większej puli osób w szybkim tempie. Wszystko zależy od naszego celu.


Robert Polak: Okej. Dochodzimy do ostatniego punktu: ile to kosztuje?


Patryk Kułagowski: Tak, to kluczowe pytanie. Na dzień dzisiejszy jest to koszt 240 zł w subskrypcji rocznej. Jeśli zdecydujemy się na subskrypcję miesięczną, jest to koszt około 100 zł więcej. Co fajne, i co pewnie zachęci wiele osób, to opcja przetestowania tej funkcjonalności bezpłatnie przez pierwszy miesiąc. Możemy sprawdzić, czy przekłada się to na zaangażowanie. Czasami miesiąc nie wystarczy do obiektywnej oceny, ale to dobra okazja, by bez kosztów na starcie zobaczyć, co kryje się za tymi funkcjonalnościami. Jeśli ktoś ma ugruntowaną pozycję i prowadzi komunikację, koszt rzędu 250–350 zł miesięcznie wydaje mi się atrakcyjny. Nawet jeśli niektóre funkcjonalności są trochę „wydmuszkami”, by pokazać coś więcej, to dla wzrostu zaangażowania warto to rozważyć. Myślę, że z czasem opcji w wersji premium będzie przybywać, a LinkedIn będzie kładł większy nacisk na monetyzację. Firmy, które dotychczas miały świetne efekty organiczne, mogą w dłuższej perspektywie odczuć spadki zasięgów – będzie to sposób platformy na zachęcenie do płatnej subskrypcji. Póki co cena jest rynkowo przystępna, ale nie zdziwię się, jak za rok czy dwa będzie to dwu- lub trzykrotność tej kwoty. Na razie LinkedIn próbuje pozyskać inwestorów w tę usługę. Warto spróbować, jeśli jesteśmy na to gotowi. Tak jak mówiliśmy, te 250–350 zł może być dla kogoś sporym wydatkiem, a jeśli firma nie jest przygotowana merytorycznie, będą to po prostu przepalone środki.


Robert Polak: A czy oprócz tej opłaty miesięcznej – niecałe 240 zł przy opcji rocznej – są jeszcze jakieś dodatkowe koszty?


Patryk Kułagowski: Na dzień dzisiejszy nie, jeśli realizujemy to we własnym zakresie. Standardowo podpinamy kartę i system pobiera opłatę jak w Netflixie. Możemy w każdym momencie anulować subskrypcję (w modelu miesięcznym). Chyba że działamy szerzej, na przykład z agencją, wtedy dochodzą koszty obsługi. Ale sam koszt narzędzia to tylko ta kwota, o której rozmawialiśmy.


Robert Polak: Ok. Jeżeli zastanawiasz się nad tym, czy skorzystać z wersji premium, albo chciałbyś w ogóle wejść w działania na LinkedIn, zachęcamy do kontaktu z naszą agencją. Dziękuję Patryk za ten odcinek.

Spodobał Ci się artykuł?

Udostępnij:
Facebook
Email
Oceń go:

Jak przydatny był ten post?

Kliknij gwiazdkę, aby ocenić!

Średnia ocena 0 / 5. Liczba głosów: 0

Jak dotąd brak gwiazdek! Bądź pierwszym, który oceni ten post.

O autorze

Patryk Kułagowski

W 4People zajmuje się mediami społecznościowymi – od Facebooka, przez Instagram, aż po LinkedIn. Specjalizuje się w komunikacji biznesowej i kampaniach reklamowych w sektorze B2B. Skutecznie prowadzi kampanie dla klientów z różnych branż – chemicznej, agro, prawniczej czy budowlanej. Podróżnik o duszy rockmana, który przelewa swoje pasje w efektywne działania. Pasjonat branży muzycznej oraz eventowej, organizujący spotkania lokalnej społeczności o nazwie LinkedIn Local w Rybniku.
img cta newsletter ga4

Zapisz się do naszego newslettera i pobierz checklistę wdrożeniową GA4

Dzięki niej prawidłowo wdrożysz Google Analytics 4 na swojej stronie!